„PRZEZ SKROMNOŚĆ DO WYJĄTKOWOŚCI”

Karolina Gemziak

„Małyszomania”- to określenie znane zapewne większości Polaków. Oznacza ogromną popularność skoków narciarskich spowodowaną sukcesami polskiego skoczka Adama Małysza. Kim na tyle ważnym jest wyżej wymieniony mężczyzna, że od jego nazwiska powstało takie pojęcie? Dla wielu jest on znany pod przydomkami  takimi jak: Król Adam I, Król Małysz I, Orzeł z Wisły czy też Polski obiekt latający. Jednak ile osób naprawdę zna znaczenie magii otaczającej postać Adama Małysza oraz jej źródło? Ile osób wychodzi poza obraz gęstych, brązowych wąsów? Śmiem twierdzić, że znikome ilości. Tylko prawdziwi kibice, którzy wsłuchują się w słowa sportowca poza skocznią narciarską i przyglądają się jego zachowaniu, mogą zrozumieć ową magię.

 

„Szacunek i dobre serce”

Na igrzyskach Małysz dostał propozycję skakania w pozłacanych nartach. Odrzucił ją. Uważał, że byłoby to zachowanie nieodpowiednie w stosunku do rywali. Mimo osiągnięć, nigdy nie chciał się wywyższać ani wyróżniać swojej osoby spośród innych. Darzył wielkim szacunkiem przeciwników i kolegów z drużyny, którzy zawsze mogli liczyć na jego wsparcie. Dbał nie tylko o siebie, ale również o nich. Przed Mistrzostwami Świata w Lahti skoczek  powiedział: „Chciałbym przestrzec wszystkich, żeby nie wywierali presji na chłopakach. Oni doskonale wiedzą, jaka jest ich wartość”.  Po wygranej Kamila Stocha na 65. Turnieju Czterech Skoczni, Małysz popłakał się ze wzruszenia i szczęścia z sukcesu kolegi, mimo że ten był jego rywalem. Wkładał całe swoje serce w sportowe życie. Jego emocje nie znały granic. Pewnego razu po wygranej swoich kolegów powiedział: „No kurczę, popłakałem się biedny. Cholera jasna, coś takiego można było sobie tylko wymarzyć. A jeszcze Maćkowi Kotowi tylko kilku punktów zabrakło do podium. Dzisiaj to była historia. Piotrek to pewnie sobie nawet nie wymarzył, że stanie na podium. Może nawet miał w świadomości, że trzeci może być, ale że drugi to sobie na pewno nie wymarzył. A tutaj co? I na podium konkursu, i turnieju stanął. O Kamilu to już nawet nie wiem, co mówić. Jest w tak wysokiej formie, że musiał skoczyć swoje i wygrać”.

 

„Skromność”

To cecha Adama Małysza, która w szczególności go wyróżniała. Po pierwszej wygranej, która przyniosła mu sławę, pierwszej, na którą z takim utęsknieniem czekali wszyscy Polacy, zaczęły pojawiać się wywiady z młodym sportowcem, począwszy od 1996 roku. Aktualnie można znaleźć wiele artykułów na ich temat. Ich nagłówki noszą takie tytuły jak m.in.: „Niesamowicie skromny facet”. Skromność Adama Małysza spowodowała, że stał się on autorytetem dla wielu młodych sportowców i nie tylko. Jego postawa nigdy nie zmieniła się ze szlachetnej w egoizm geniuszu.

 

„Skoczek wszech czasów”

Czy to określenie trafnie zostało przypisane Adamowi Małyszowi? Uważam, że ku temu nie ma żadnych wątpliwości. Czy warto wymieniać sukcesy Mistrza, aby udowodnić słuszność wyżej napisanych słów? Odpowiedź brzmi: nie. W istocie, gdybym zaczęła je wypisywać, to zapewne ten artykuł nie skończyłby się na czterech ani też na pięciu stronach, jednak nie widzę w tym najmniejszego sensu. Osiągnięcia Małysza są tylko „kropką nad i” zwieńczającą resztę argumentów potwierdzających słuszność powyższego stwierdzenia.  Warto przyjrzeć się sprawom o większym znaczeniu: wcześniej opisaną skromnością, dobrocią i szacunkiem, którymi charakteryzował się sportowiec. To właśnie one wywoływały łzy w oczach wspierających go ludzi już od pierwszych sukcesów, a co lepiej określa wartość sportowca, jeśli nie wzruszenie i oddanie kibiców?

Po zdobyciu pierwszego medalu Orła z Wisły młody Polak przyjmował gratulacje łamiącym się głosem.                                        Postać młodego sportowca często kojarzona jest z pychą i zarozumiałością, ale jego to nie dotyczyło. On na zawsze pozostał jak najbardziej szczery, skromny i prawdziwy. Całą resztę idealnie obrazują słowa wypowiedziane przez Simona Ammana po Mistrzostwach w Sapporo: „Adam Małysz i wszystko jasne”.