Moje drugie życie

Kalina Wilczyńska

Gdy będę mieć drugie życie
Znów nie dam rady zasnąć
Nękana niejasnym wspomnieniem
Budynków z czerwonej cegły.
Gdy wiatr ze wschodu zadmucha,
Przywieje jesienne liście,
Znów poczuję, że muszę
Czym prędzej w świat wyruszyć.
We wściekłym przypływie weny
Spędzę niejeden wieczór,
Topiąc samotne smutki
W kubku gorzkiej herbaty.
Przepełniona tęsknotą
Odetchnę czas jakiś muzyką
Która przez swoją nostalgię
Pogłębi moją samotność.
Miliony słów na marne,
Tysiące zdań bez pomysłu –
To właśnie one się staną
Oparciem, gdy sił mi zabraknie.
Będę jak zmięta kartka
Zapomniana w szufladzie
Nieśmiało szepcząca o sobie
W najsmutniejszą z nocy.
Rozerwę się na strzępy
Rozwieję na strony świata,
Tylko po to, by siebie
Odzyskać znów na własność.
Kłamstwa przeplotą się z prawdą
I staną osobnym światem.
Ja nie nauczę się martwić,
Szarlotkę doprawię łzami.
Będę krzyczeć i płakać
Nad własną bezczynnością;
Patrzeć bezmyślnie, jak czas
Zbyt szybko ucieka przez palce.
Wciąż nie potrafiąc się zmienić
Wycierpię bezsenne noce
I pełna wahań o jutro
Poczekam na drugą szansę.